poniedziałek, 3 października 2022

Julia Czostkiewicz - Życiowa decyzja

 



Dołączyłam do Ogniska w 2019 roku, miałam tę szansę być na ostatnim (przed dwoma latami pandemii) rozpoczęciu roku. Na pierwsze przesłuchanie przyszłam mając 12 lat, ale nie byłam jeszcze gotowa, żeby wejść w tę ogniskową atmosferę. Zrezygnowałam z tej możliwości, przez bariery, które wtedy w sobie miałam. Wiem, że wszystko dzieje się po coś, więc po prostu tak miało być. Jednak czułam, że ciągnie mnie do środowiska, w którym znajdują się ludzie sztuki i kultury. Widziałam, że zachowanie osób, którymi wcześniej się otaczałam, nie było wartościowe. Mimo to, chęć akceptacji wychodziła na pierwszy plan. Gdzieś mimo wszystko wiedziałam, że różnię się od nich, że mam wrażliwość, której nie chcę już dłużej tłumić, nie chcę usprawiedliwiać swoich emocji, nie chcę zakrywać łez. Gdy skończyłam podstawówkę stwierdziłam, że jestem gotowa, żeby wejść w coś nowego, bo w końcu ,,Każdy koniec daje szansę na nowy początek”. To właśnie dzięki słowom Pani Ani i atmosferze, którą tworzyli Ogniskowicze na rozpoczęciu, poczułam, że chcę być częścią tego miejsca.         

Nie otworzyłabym się prawdopodobnie nigdzie indziej. Ognisko dało i wciąż daje mi do tego przestrzeń. Każdy ma swoje indywidualne marzenia, cele, frustracje, ale łącząc się tworzymy wspólnotę, która razem tworzy wspomnienia, przeżywa radość, płacze na zakończenie obozu przy ostatnim śpiewanym hymnie. Jestem wdzięczna za każdy polecony film, za każdą poleconą książkę, za każdy pokazany obraz, za każde zadanie, za każde słowo wsparcia, za każdą spotkaną osobę i wyjścia do teatru (zawsze jest taki wyjątkowy klimat przed wejściem z nowo poznanymi osobami na spektakl). Dzięki ,,przypadkowym” rozmowom i spotkaniom postanowiłam między innymi zrobić warsztaty, które wiele mnie nauczyły. Przede wszystkim tego, że choćby wszystko było na nie, jest z tego ,,kreatywne wyjście”, a także ludzie, którzy dadzą ci kawę o 3 nad ranem i pomogą swoją otwartą głową na pomysły i ambicją znaleźć rozwiązanie. Zrozumiałam, że posiadanie własnych poglądów, własnego zdania, a nawet ŻYCIA jest znacznie bardziej wartościowe niż podążanie za zbiorowością (szarą zmechanizowaną masą).      



Patrząc 3 lata temu na wręczanie dyplomów, nie sądziłam, że znajdę się na miejscu tych osób. Teraz jednak odebrałam dyplom na pierwszym (po dwóch latach pandemii) rozpoczęciu i zarazem zakończeniu roku. Znów usłyszałam te wartościowe słowa Pani Ani i zrozumiałam, że bycie częścią tego miejsca to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Pozmieniało się w tym świecie przez ten czas, pozmieniało się we mnie i jestem za to wdzięczna.  Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się jeszcze na szlaku. Przygodo trwaj dalej, gdzieś tam…


 




czwartek, 18 sierpnia 2022

Stanisław Malicki - Właśnie tak wygląda wyobraźnia





Wróciłem właśnie z dwóch turnusów warsztatów i ciągle dochodzę do siebie. Łącznie cztery tygodnie przebywałem ze wspaniałymi ludźmi i tworzyłem z nimi zabawne dni porządkowe , pomysłowe niespodzianki oraz dopracowane sztuki. Widziałem jak przeróżne osoby były gotowe otworzyć się przed resztą, podzielić się swoim najszczerszymi przemyśleniami i najbardziej osobistymi wspomnieniami. Byłem świadkiem śmiechu i płaczu. Byłem świadkiem dumy z dobrze wykonanego warsztatu i paniki minuty przed pokazem. Byłem po prostu świadkiem wszechobecnego zaufania.  W wildze każdy czuł się bezpieczny. Byliśmy gotów pomóc każdemu i wiedzieliśmy że każdy pomoże nam. Dziwnie jest więc teraz wracać do domu. Opuszczając Wilgę czułem jakbym znowu nakładał jakiś pancerz.  Patrzyłem na szare bloki i znudzonych przechodniów z pogardą. Być może niesłusznie. Jednak był to po prostu wyraz mojego żalu. Żałowałem, że reszta świata nie może być jak Wilga. Nie chciałem znowu dostosowywać się do świata codzienności. Chciałem słyszeć jak ktoś woła „ZA PIĘĆ MINUT OBIAAAAAAAAD”. Wtedy czułbym się dobrze. Jednak teraz czuje się jak podróżnik który po miesięcznej wizycie w magicznym raju powraca do normalności i opowiada o tym co widział.

Słuchajcie więc! Gdyż ta kraina z której przychodzę jest niepowtarzalna. Jest to kraina teatru, kraina szóstego aktu. Tylko tam większą tajemnicą jest dla ciebie to co pojawi się na scenie niż to co dzieje się za kulisami. Powodem jest to że czasami kulisami może okazać się twój pokój nawet bez twojej wiedzy! Wchodzisz na chwilę po bluzkę a tu w łazience malują aktora, łóżka przestawione są pod ścianę, ktoś krzyczy „PTA TPA”, a ktoś inny wymachuje żelazkiem. Bardzo często ty sam możesz stać się częścią zaplecza, bo na przykład musisz pomóc w operowaniu światłem albo pożyczasz część swojej garderoby nie wiedząc nawet w jaki sposób zostanie wykorzystana. Jednak kiedy usadawiasz się w widowni to absolutnie nie masz pojęcia co się może zaraz wydarzyć. Czekasz w niecierpliwości w jaki świat przeniesie cię dzisiejsza grupa niespodziankowa. Wszyscy siedzą w ciszy gdy nagle reflektor zapala się oraz padają pierwsze doniosłe słowa. Oglądasz spektakl i po puencie bijesz brawo. Potem następuje szósty akt o którym pisała Szymborska. Jednak w tym wypadku jest on wiele bardziej intymny, bardziej osobisty i bardziej bezpośredni. Śmierć z metalowym kijem siedzi obok leśnej nimfy uważnie słuchając tego jak podczas omówienia chwalisz ich grę aktorską i wykorzystanie przestrzeni. Przytulasz się do grupy okrutnych robotów. Gratulujesz bezdomnemu jego debiutu. Idziesz do pokoju z nieboszczykiem oraz samolubnym olbrzymem i zaczynacie wymyślać inwencje. Jednak tutaj ten akt trwa aż 2 tygodnie i niewidzialna ręka chwyta cię za gardło dopiero jak opuszczasz tą wiecznie zamkniętą bramę na ulicy Saperów i uświadamiasz sobie co się właśnie skończyło.

Wilga to także kraina kreatywności. Panuje tam wyjątkowa atmosfera, dzięki której pomysły czasami rodzą się same. Przykładem tego może być chociażby mój 3 warsztat, który udało mi się zrobić w 2 dni. Dostałem takie zadanie i sam nie wiem jak ale już po jednym dniu miałem już wszystko wymyślone. Z krzeseł zrobiłem ołtarz, a z czerwonego światła Boga. Scenografia sama mi się narzucała, a moim aktorom nie musiałem nawet dużo tłumaczyć. Rozumieliśmy się bez słów. Było to coś podobnego do transu. Ciężko to uczucie opisać jednak każdy kto choć raz był na obozie wie o co mi chodzi. 50 osób biegających po korytarzach, każda z nich kierowana własną wizją.  100 pomysłów na metr kwadratowy. Jednak wystarczy, że nagle zatrzymasz się i zauważysz na ten harmider,  to artystyczne szaleństwo, którego sam jesteś częścią. Wystarczy że nagle wybijesz się z transu i spojrzysz na to wszystko z boku. Wtedy ktoś przebiegnie obok ciebie z kartonem na głowie, a ty zrozumiesz że właśnie tak wygląda wyobraźnia. Potem sam nakładasz karton na głowę i uświadamiasz sobie że znalazłeś swoje wyjątkowe miejsce.


środa, 17 sierpnia 2022

Zofia Tyszkiewicz - Zielono mi (w sercu)




Mijam bramę Wilgi wyjeżdżając zawsze z nowymi doświadczeniami i umiejętnościami, z nowymi znajomościami, przyjaźniami, filmami do obejrzenia, książkami do przeczytania i bardzo roześmianą duszą. Zakończyłam niedawno swój czwarty ogniskowy wyjazd, a za każdym razem uczę się coraz więcej, bawię coraz lepiej i uśmiecham coraz bardziej. To właśnie Ognisko przypomina mi o tym, że w tym szaleństwie jest metoda i że mam po co wstawać codziennie (albo przynajmniej raz w tygodniu) z łóżka. Ognisko dało mi siłę popełniania i przyznawania się do błędów. Siłę, by nie bać się odzywać, wyrażać swoje zdanie i podsuwać swoje pomysły. Odkryło przede mną pokłady kreatywności, a także środki, za pomocą których wciąż uczę się przekazywać swoje emocje i marzenia. Ogromne pokłady miłości i ciekawości sztuki, razem z całą listą ważnych dzieł, artystów i idei. Najważniejszym jednak, co dało mi Ognisko, są przyjaciele. Jedyni ludzie, którzy nie oceniają mnie i starają się zrozumieć. Jedyni, z którymi mogę bez powodu zacząć kląskać, śpiewać, tańczyć, grać na łyżkach, żartować o zwierzętach wodnych, rozmawiać na bardzo poważne (bądź bardzo niepoważne) tematy, czytać wiersze, przytulać się, parzyć dziesiątą herbatę dnia, jeść kisiel widelcem albo śmiać się bez żadnego powodu. Jest mi bardzo ciężko wyobrazić sobie kim byłabym bez Ogniska, bez wszystkich ludzi, których tu poznałam, którzy kształtują mnie taką, jaka jestem i bez całego bagażu doświadczeń, który kolekcjonuję po każdych zajęciach czy obozach. Czasami męczy mnie myśl, że przez to, jak późno dołączyłam do Ogniska straciłam, albo też nie zyskałam wielu przeżyć, głównie przez to, że nie znałam Ogniska ani działającego w starej lokalizacji, ani przed pandemią. Dochodzę jednak do wniosku, że znalazłam Ognisko w najlepszym dla siebie momencie, a ono znalazło mnie dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebowałam. Pojawiła mi się kiedyś w głowie myśl, że nie jestem i nigdy nie będę idealna, ale dzięki osobom tworzącym Ognisko od października 2020 jestem codziennie (albo przynajmniej prawie codziennie) najlepszą wersją siebie jaką kiedykolwiek byłam. Najgorsze w tym wszystkim są właśnie powroty, wyjazdy z Wilgi, minuty kończące zajęcia. Pragnęłabym już nigdy nie musieć rozdzielać się z tymi ludźmi, z moją rodziną. Ale wtedy myślę sobie, że powinnam żyć w myśl Ogniska również poza nim i starać się wprowadzać kolor zielony do serc innych ludzi tak, jak ktoś kiedyś wprowadził go do mojego serca, w którym już został i zostanie na zawsze. Bo czuję, że ogniskowiczem zostaje się na zawsze.




wtorek, 16 sierpnia 2022

Karolina Niewiadomska - Emigracja do Wilgi



Karolina Niewiadomska i Marta Ziętek w obiektywie Katarzyny Kroszki
            

14 sierpnia, jak to się wszystko kręci… Jeszcze przed chwilą człowiek wymyślał inwencje, biegał boso po lesie i pisał czterowersy w ogromnym uniesieniu intelektualnym. A teraz? Siedzi przed pustą kartką i próbuje zmienić chaotyczne myśli w uporządkowane słowa. Ale z tym co dzieje się w Wildze jest zawsze ten sam problem; bardzo ciężko opisać te wydarzenia, poddać je pewnej syntezie. To ten typ wyjazdu, który wciąga człowieka w pełnym tego słowa znaczeniu; pozwala się w sobie utopić, chłonąć wszystko co dzieje się nie tylko między ludźmi, ale też w ludziach. Choć zabrzmi to jak pusty frazes (klisza?), to mam wrażenie, że obozy Ogniska pokazują człowiekowi kim jest, a co ważniejsze – pozwalają mu na to, żeby był tym, kim jest. Bo w Wildze nie ma nienawiści, nie ma żadnego zniewolenia, jest czysta wolność, zarówno w mowie, jak i w myślach.

Przyznaję, że pomimo mojego długiego ogniskowego stażu jechałam na obóz z licznymi niepewnościami, w końcu pandemia miała ogromny wpływ na każdego z nas. Ale już wjeżdżając samochodem przez bramę, widząc ludzi, których bardzo lubię nazywać ,,moimi” miałam pewność, że te dwa tygodnie będą przepięknym i magicznie spędzonym czasem, właśnie dzięki ludziom. Bo tylko prawdziwy ogniskowicz służy pomocą, gdy warsztat może okazać się niewypałem, tylko ogniskowiczowi można wbiec do pokoju z prośbą o pomoc w przenoszeniu piasku lub powiedzeniu żartu o rekinach i rekwizytorach. I to jest właśnie to, co prawdziwie wzrusza mnie za każdym razem; ta ogniskowa życzliwość, zwykła umiejętność dojrzenia jednego człowieka w drugim. Bo to dość oczywiste, że na obozie zdarzają się ciężkie momenty. Ale dzięki ludziom wiesz, że jesteś w dobrym miejscu, że to jest twoje miejsce. Bo dla mnie Ognisko to naprawdę coś więcej niż hobby; to wspólnota, rodzina dająca poczucie bezpieczeństwa i przynależności. To ludzie, którzy są bezgranicznie halinistyczni; gotowi do działania, ale przede wszystkim obecni dla drugiego człowieka.


Ten obóz dał mi też szansę, żeby po tylu latach oficjalnie odpowiedzieć na pytanie „Czy chcesz przez sztukę kształtować siebie i swoje środowisko?”, na co wiele ludzi reagowało ze zdziwieniem: „jesteś przecież tak bardzo ogniskowa, więc dlaczego dopiero teraz?”. A przecież bardzo ogniskowy jest każdy z nas, bo łączy nas ogromna wrażliwość na otaczającą nas rzeczywistość. Co ważne, Ognisko uczy jednej, najistotniejszej dla mnie rzeczy; cierpliwości. Nie tylko takiej zwykłej, do świata, ale tej wyjątkowo ważnej –skierowanej do samego siebie. Szczególnie na obozach człowiek zauważa w sobie elementy, nad którymi musi jeszcze popracować, co zmienić i co w sobie rozwinąć. To zupełnie piękne, móc wyjść ze strefy komfortu w tak bezpiecznym i wspierającym środowisku, pokazać swoje słabości bez strachu.


Nie mam zielonego pojęcia jak wpleść to w tekst, więc poświęcę temu zakończenie; dziękuję każdemu, kto był na tym obozie, już teraz okropnie za wami tęsknię i nie mogę się doczekać na następną możliwość obcowania z waszymi myślami (nie tylko tymi metafizycznymi) i obserwowania tego, jak pracujecie.


poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Julia Czostkiewicz - Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda

 



PRZYGODA, PRZYGODA KAŻDEJ CHWILI SZKODA

,,Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa, wędrowanie pozornie bez celu, błądzenie po omacku, tak żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi i abyś całą skórą zmierzył się ze światem” tymi słowami zakończyłam swój drugi warsztat, pochodzą one z wiersza Herberta. Zawsze będą w moim sercu. Zgodnie z tą treścią pojechałam na obóz (turnus 2), żeby zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem. Ten wyjazd był dla mnie niejakim oczyszczeniem z brudu, który codziennie spotyka mnie na ulicy, w komunikacji miejskiej, w szkole, tam gdzie wszystko jest zmechanizowane i pozbawione samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji. 

Dołączyłam do Ogniska dość późno, ale uważam że nigdy nie ma odpowiedniego momentu, a pewne wydarzenia nie dzieją się bez przyczyny. Stąd też stwierdzam, że chcę podzielić się moimi odczuciami dotyczącymi obozu. Każdy z nas potrzebuje w swoim życiu znaleźć bezpieczne miejsce, dla niektórych są to huczne imprezy i alkohol, dla mnie jest to możliwość spędzania czasu z niezwykle inspirującymi ludźmi, jest to możliwość wyrażania swojego zdania i rozmowa na każdy temat z kimś kto nie ocenia, a rozumie. Nie sądziłam, że te dwa tygodnie tak wpłyną na mój rozwój, na kreatywność oraz dadzą poczucie wolności i beztroski. Z początku obawiałam się kontaktu z ponad czterdziestoma osobami w jednym miejscu przez 24h na dobę przez 14 dni, teraz wiem, że są to piękne osobowości z różnymi historiami i przebytymi drogami, cudownie jest być częścią ich wspomnień i podróży. Gdy na co dzień uczymy się myślenia pod klucz i ścisłych regułek, tak tu mogliśmy nauczyć się wsparcia, dzielenia się i działania pod wpływem presji, ale tej którą sami dobrowolnie na siebie nakładamy i zgadzamy się na nią. Tak, tu ludzie wspierają, a mijając się w korytarzu uśmiechają się szeroko i tańczą macarenę. Tu podczas nieśmiałego nucenia piosenki pod nosem dołączają się wszyscy wokół i zaczynają wspólnie śpiewać. To jest wspólnota, która daje siłę i nadzieję. Tradycje, które są tu pielęgnowane powodują, że każde wydarzenie jest magiczne i ważne. Hymn, który śpiewamy motywuje każdego dnia do działania, do niespania po nocach tak, aby wszystko dopiąć na ostatni guzik i móc później po wylanych ze zmęczenia łzach poczuć niezwykłą satysfakcję. Nikt nie musi tego robić, nikt nie każe tego robić, ale wszyscy chcą, no że tak z własnej woli. Każdy chce się zmierzyć…z czymś. Ja też, dlatego wchodzę do tego świata i czekam na kolejne wyzwania. Dziękuję za tę możliwość, za wszystkie ciepłe słowa, wspólne łzy szczęścia, każde pyszne danie i green marakuję. Jestem wdzięczna za ten czas i za to że tu jestem. Wilga 31.07-13.08 2022 rok.



sobota, 30 lipca 2022

Małgorzata Czerwień - Cieszę się, że Wy tam jesteście!

 



Gosia na warsztatach Ogniska latem 2019, fot. Anna Kozłowska


Koniec letnich warsztatów Ogniska to czas na podsumowujący wpis na bloga. I mimo tego, że ostatni raz na obozie byłam w 2019 roku, tegoroczny pierwszy turnus, który śledziłam na Facebooku i Instagramie przyniósł mi wzruszenie i wiele przypomniał.

Na zdjęciach i relacjach kojarzyłam już tylko pojedyncze twarze, a mimo to nikt tam nie wydawał mi się obcy. Rozpoznawałam obozowe rytuały, zdumiewałam się kreatywnością Ogniskowiczów i myślałam „jak ja się cieszę, że Wy tam jesteście, że przeżywacie tę przygodę, że nie zaniżacie lotów!”. Chłonęłam bijącą ze zdjęć twórczą, rozbuchaną i niczym niepohamowaną energię i gdzieś w środku troszkę Wam zazdrościłam. Nie udało mi się znaleźć drugiego takiego miejsca.

Jednak w mojej dzisiejszej zazdrości nie ma rozpaczy - jest radość, że kolejni młodzi ludzie przeżywają tę przygodę i bardzo silne pragnienie, by samodzielnie tworzyć przestrzenie tak otwarte, wyzwalające pełnię twórczych możliwości, pełne autentycznych, głębokich spotkań, dające cudowną swobodę, a jednocześnie naprawdę wymagające. To wymaganie czegoś więcej od siebie, życia, świata i od spotkań jest dla mnie niezwykle cenne, bo nie ma w nim presji ani rywalizacji, tylko wspólne dążenie do wymiany - myśli, inspiracji, emocji i doświadczeń - która pozwala każdemu, kto tam trafi, stawać się coraz lepszym człowiekiem. To miejsce, które kształtuje wrażliwość, uważność, empatię, wytrwałość oraz odwagę w podejmowaniu wyzwań i działania. To też pewnego rodzaju znak jakości, bo ludzie którzy doświadczyli Ogniska nie zgadzają się na bylejakość w jakimkolwiek aspekcie życia.

Ostatnio coraz częściej powraca do mnie pytanie „Czy chcesz przez sztukę kształtować siebie i swoje środowisko?” i odnawiam w myślach decyzję podjętą w którąś letnią noc na plaży w Serocku w czasie obrzędu. Z perspektywy czasu zdumiewa mnie to, jak już wtedy potrafiliśmy poważnie potraktować tę deklarację, co w rzeczywistości, w której wszystko jest memem, wcale nie było takie oczywiste.

Ostatnie dwa lata były dla mnie czasem wielu wątpliwości i wewnętrznych kryzysów. Słowa zobowiązania, hymn śpiewany w kręgach, wpisy z obozowych książek, czy moje poprzednie wpisy na blogi wielokrotnie do mnie wtedy wracały. Podobnie jak wspomnienia robionych nocami fantastycznych warsztatów, wymyślanych w jedno popołudnie niespodzianek, czy błyskawicznych inwencji. Szczególnie często wspominałam też zajęcia z Panią Anią na ostatnim z moich obozów, na których wspólnie z grupą wspaniałych dziewczyn mogłyśmy się poznawać i rozwijać. W tym roku miałam szansę pracować przy egzaminach w szkole z Gabi Szmel, z którą znałyśmy się z Ogniska i wszystkie te rzeczy tak często wracały w naszych długich rozmowach!

Z perspektywy tych kilku lat jeszcze mocniej doceniam, że mogłam znaleźć się w Ognisku, bo jest to przygoda, która daje wyposażenie na całe życie. Cieszę się, że mogę podglądać zdjęcia z kolejnych obozów i czerpać inspiracje, by pielęgnować ogniskowe jakości w swoim codziennym życiu.

 

Gosia na warsztatach Ogniska latem 2019, fot. Anna Kozłowska

środa, 27 lipca 2022

Szymon Karbowy - Wymagają od życia więcej

 


Przed tegorocznym wyjazdem do Wilgi pokusiłem się o krótki wpis na bloga. Od tego czasu minęły już prawie trzy tygodnie, a ja cały czas nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mogłem trafniej opisać ideę Ogniska. Nadarza się ku temu wspaniała okazja, zobowiązałem się bowiem do przedstawienia na blogu moich wrażeń po powrocie z warsztatów.

Nie wiem od czego zacząć, gdy tak siedzę sam w swoich czterech ścianach. Nie ma wokół mnie czterdziestu osób, z którymi mógłbym o tym porozmawiać czy wymienić się spostrzeżeniami.

Pozostaje mi rozmyta wizja zatopiona w odmętach umysłu i kilkanaście pomysłów porozrzucanych po całym dokumencie. W Wildze potrafiłem z łatwością uporządkować myśli. Wrażliwość ludzi, którzy mnie otaczali i cała niezwykłość tego miejsca sprawiała, że wszystkie refleksje były bardziej autentyczne, naturalne i spontaniczne. Ot jedna myśl prowadząca do całkiem niespodziewanej konkluzji. Takiego myślenia nauczyło mnie Ognisko.

Ogniskowicze wymagają od życia więcej i myślę, że do Wilgi przyjeżdża się właśnie po to, by te wymagania spełniać. W tym roku jeszcze mocniej utwierdziłem się w tym przekonaniu i po raz kolejny zdałem sobie sprawę, że chcę w Ognisku rozwijać się i dojrzewać. W otoczeniu osób, przed którymi faktycznie jestem w stanie się otworzyć i nigdy nie zostanę z tego powodu odtrącony ani wyśmiany. Do domu wracam z całym bagażem miłych słów, budujących opinii, ale też konstruktywnej krytyki. Wsparcia nie myli się tu z wystawianiem sztucznych laurek, a krytyki z bezpodstawnym ocenianiem. Każdy dzień w Wildze jest równie zaskakujący i nigdy nie można przewidzieć co wydarzy się następnego poranka. Jedyną stałą w tym morzu nieprzewidywalności są właśnie ludzie.

Jestem wdzięczny za to, że mogę się od nich uczyć.