sobota, 15 sierpnia 2026

Oliwia Hołozubiec - Powrót do korzeni

 


Według słownika PWN-u “Korzenie - rodowód, pochodzenie”.

Samochód zatrzymuje się na dobrze znanym mi parkingu. Wyglądam przez okno, wszystko wygląda dokładnie tak jak to zapamiętałam, jak gdyby czas w Wildze się zatrzymał. Stawiam pierwszy krok w drzwiach ośrodka.

Biorę wdech.

Słyszę szelest kartek scenariusza, przewracanych na zimnej posadzce Kosmosu, śmiech z pokoju numer 11 tłumiony przez górę kostiumów i rekwizytów, spływającą łzę po warsztacie, który poruszył najcieńsze struny, nierówny chóralny śpiew w porannym słońcu i powolne kapanie wosku dziesiątek świec.

Tu zapuściłam korzenie.

Dopiero teraz naprawdę umiem to dostrzec, usłyszeć i poczuć. Wyznaję wartości, które wypiłam razem z litrami kawy z nazbyt łaskawego ekspresu, a potem podpisałam się pod nimi na pożółkłym papierze. Kończę studia aktorskie, na które nie trafiłabym gdyby rosnące dookoła drzewa, nie wyszeptały mi swoich tajemnic. Mam wokół ludzi, których nie byłoby, gdybym nie nauczyła się rozpalać ognia, który ktoś kiedyś rozpalił we mnie właśnie w tym miejscu.

Teraz moja kolej.

Mogę przekazać ten ogień. Po kolei zapalać każdą małą i większą zapałkę. Oddać to co dostałam i jeszcze więcej.

Robię wydech.

Nazywam się Oliwia Hołozubiec, mam 23 lata i byłam Ogniskowiczką. Teraz dalej nią jestem, ale jestem również instruktorką. To był mój pierwszy obóz w tej roli. I po tych dwóch tygodniach wiem, że nie ostatni. Korzenie, które kiedyś tu zapuściłam wciąż rosną i mają się dobrze. W trakcie obozu zasadziłam jednak nowe drzewo. Jego póki co małe korzonki są utkane z zachwytów nad tymi, którzy przyszli po mnie, z iskier ich cichych rozmów zasłyszanych nocą na korytarzu, z ich głośnej odwagi w stawianiu pierwszych kroków na scenie z trawy, kamienia i piachu i ze snów które razem nam się przyśniły.


 „Myślę, że śnimy i marzymy wspólnie” - W. Shakespeare, „Sen Nocy Letniej”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz