niedziela, 6 września 2026

Absolwenci: Tadeusz Kabicz - Dziecku trudniej sprzedać ściemę

Odtwórca roli Króla Maciusia, Tymon Bitkowski z reżyserem spektaklu Tadeuszem Kabiczem, fot. Karolina Jóźwiak.


7 września w Teatrze Telewizji premierę będzie miał spektakl ,,Król Maciuś Pierwszy” w Twojej reżyserii. Wywodzisz się z Ogniska, w którym Korczakowskie idee były niezwykle cenione przez Panią Halinę Machulską. Czym dzisiaj są dla Ciebie te poglądy na młodego człowieka?

Za sprawą Ogniska Korczak był obecny w moim życiu właściwie od dzieciństwa, a jego nazwisko zawsze było dla nas ważnym punktem odniesienia. Jego idee i sposób patrzenia na młodego człowieka mocno mnie ukształtowały, również dzięki temu, jak pani Halina i pan Jan przełożyli je na ogniskową codzienność. Sięgając teraz po tę książkę, już jako dorosły człowiek, z uśmiechem przypominałem sobie różne powiedzenia pani Haliny, które często były parafrazami myśli Korczaka. Ten powrót do niego był więc dla mnie bardzo cenny, bo mogłem wrócić do idei, w których sam byłem wychowany i skonfrontować je ze swoim doświadczeniem dorosłego człowieka.

Czym różni się sposób traktowania młodego człowieka w Ognisku, a w szkole?

Korczak był niezwykle nowatorski i, niestety, po ponad stu latach w wielu kwestiach wciąż taki pozostaje. Nadal przecież funkcjonuje powiedzenie: „dzieci i ryby głosu nie mają”. Oczywiście nie każda szkoła tak działa, ale sam system edukacji często stawia młodego człowieka w pozycji petenta, czyni go elementem szarej masy, którą trzeba odpowiednio ukształtować i ocenić. Masz się słuchać, dobrze zdać egzamin i dostajesz szóstkę albo pałę. W Ognisku młodzi ludzie są raczej partnerami w rozmowie. Nie piętnuje się ich za popełnione błędy, tylko uczy brania za nie odpowiedzialności. Korczak wprowadzał u swoich podopiecznych dyżury, gazetkę, sąd koleżeński – budował poczucie wspólnoty i współodpowiedzialności. Podobnie jest w Ognisku: Ogniskowicze nie są tylko klientami tego miejsca, ale naprawdę je współtworzą. 

Dlaczego teatr jest ważny dla młodego człowieka, zarówno w kontekście bycia widzem, jak i czynnym uczestnikiem?

W teatrze można bardzo dużo dowiedzieć się o świecie, skonfrontować się z różnymi poglądami i poszerzyć swoje horyzonty. Teatr rozwija wyobraźnię, uczy zarówno kreatywnego, jak i krytycznego myślenia. Pozwala też młodym ludziom doświadczyć rzeczywistości umownej, wyjść poza to, co dosłowne i materialne. Bardzo lubię tworzyć teatr dla młodego widza, bo nie uważam, żeby była to sztuka mniej ważna czy w jakikolwiek sposób gorsza. Powiedziałbym nawet, że pod pewnymi względami jest bardziej wymagająca. Młodemu odbiorcy trudniej sprzedać ściemę.

Jakie wartości wyniesione z Ogniska przyświecają Ci w pracy reżyserskiej?

Przede wszystkim Ognisko nauczyło mnie szacunku do drugiego człowieka. I tego, że życie jest grą zespołową. Kiedy widzi się wspólny cel, wszystkim pracuje się łatwiej. Nie trzeba bez przerwy czegoś sobie ani innym udowadniać.

Niedawno wyreżyserowałeś również spektakl Teatru Telewizji „Pełna powaga. Komedia dla ludzi bez poczucia humoru”, gdzie zagrała Helena Urbańska, kiedyś Ogniskowiczka, a obecnie instruktorka. Jak współpracuje się z Ogniskowiczami w dorosłym życiu, czym są dla Ciebie takie spotkania?

Ostatnio kilka razy pracowałem również z Oskarem Jarzombkiem, który też chodził do Ogniska.

Takie spotkania są zawsze miłe, bo ma się wspólne doświadczenia, wartości, jakiś background. Jest w nich coś rodzinnego.


Rozmawiali: Lena Wróblewska i Szymon Karbowy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz