sobota, 15 sierpnia 2026

Filip Pardyak - Rozumiesz?

 


Poprzedni sezon teatralny pożegnałem z ulgą, ponieważ czułem, że teatr mnie zmęczył, a twórcy nie zaskakują, lecz raczej nużą, a im bliżej było końca, tym znudzenie rosło. Wakacje postanowiłem spędzić na rozwijaniu wszystkich innych pasji, bez teatru, a jedynym wyjątkiem był obóz z Ogniskiem, gdyż dwa tygodnie w Wildze są doświadczeniem bardziej ludzkim niż czysto artystycznym, jednak codziennie od rana do nocy robimy tam teatr. 


Ludzie w Ognisku są odważni, brawurowi i ciekawi, a każdy uczestnik nosi w sobie bezgraniczną wyobraźnię. Dlatego właśnie tegoroczne warsztaty były dla mnie wręcz rewolucyjne, bo nagle się okazało, że teatr dalej może mnie zaskoczyć. W ostatnim czasie dużo zastanawiałem się nad rozumieniem sztuki. Denerwuje mnie, gdy ktoś jest w stanie oceniać obejrzaną rzecz wyłącznie w kategoriach rozumiem lub nie rozumiem oraz podoba mi się lub nie podoba mi się. Przecież nie ma jednej odpowiedzi i można to zrozumieć tak, jak chce się to rozumieć, co niestety wynika z wychowania w systemie szkolnym, który sam najlepiej wie, jak coś należy interpretować. Ale przecież z innego rozumienia może wyniknąć dobra rozmowa. Do tego też zachęcałem Ogniskowiczów podczas prowadzonych przeze mnie omówień po warsztatach czy niespodziankach, abyśmy zaczynali od swojego odbioru, a dopiero potem zajmowali się całą resztą, przez co dochodzimy wtedy do ciekawych, czasem zadziwiających wniosków. Nagle się okazuje, że dla mnie obejrzany warsztat był w pełni o czymś, jednak osoba reżyserująca myślała o czymś zupełnie innym. Wtedy należy się zastanowić, jak to zmienić, abyśmy wszyscy myśleli podobnie i byli po stronie twórców.

Tutaj dzieje się coś ciekawego, ponieważ młodych artystów z Ogniska nie interesuje myślenie o tym, co inni sobie pomyślą. Oni najpierw mają myśl w głowie, a potem wymyślają na to środki i wypełnienie swojej myśli. Sam proces pracy jest czymś arcydobrym. Gdy ktoś coś zauważył, odebrał, wymyślił lub znalazł, a scena zaczyna działać i wybuchać od idei. Gdy wszystko już jest ułożone, to przychodzi widownia, ponieważ ktoś chce się podzielić ze światem swoją eureką. Ale nagle się okazuje, że widz tam nie zawsze był potrzebny, bo chodziło o to wszystko, co się wydarzyło wcześniej. Oglądający mają teraz doświadczyć tej eureki i być może jej nie zrozumieją, ale za to jak zacne było to, co wydarzyło się przed premierą.


Uważam, że jest to kluczowy moment w rozwoju twórcy, który najpierw staje się świadomy siebie, swoich wartości, komunikatów oraz elementów. Gdy wytworzy coś, co wychodzi z jego serca i głowy, dopiero potem uczy się, jak komunikować to światu. Obozy są po to, żeby tworzyć siebie oraz swoje środowisko, a dzieje się to właśnie poprzez sztukę. Przez dwa tygodnie w Wildze byłem świadkiem wielu debiutów, odważnych i pierwszych kroków, niepewności, prób, awansów, zmian i przemian. Myślę, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na tej ziemi, gdy mogę swoją poradą lub nauką doprowadzać tych młodych gniewnych do momentu, gdy świat będzie chciał zobaczyć ich pełnych i świadomych. Ognisko udowodniło mi, że aby rozumieć teatr, należy najpierw zrozumieć siebie, żeby potem wszyscy inni mogli zrozumieć nas. Nudnemu teatrowi profesjonalnemu życzę, aby szukał więcej niezrozumienia, a wam, Ogniskowicze, życzę odwagi, by próbować i chcieć rozumieć to, co wokół nas. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz