czwartek, 15 września 2016
Barbara Synak - Mój pierwszy warsztat
czwartek, 21 lipca 2016
Wielcy aktorzy w wielkich rolach 1
czterowersy powstały na letnich warsztatach dramaurgiczno-teatralnych latem 2016
Krystyna Janda w roli Agnieszki w filmie Andrzeja Wajdy "Człowiek z marmuru"
W
„Człowieku z marmuru” w roku 1977
Który
opowiada dyskretnie o systemie PRL-u złudnym
Zagrała
młodą studentkę, boku Radziwiłowicza i Łomnickiego
Krystyna
Janda, choć u Wajdy wybitna, słynie nie tylko z tego
Marta
Szlasa-Rokicka
Jan Machulski jako Henryk Kwinto w filmie "Vabank" Juliusza Machulskiego
Zemsta
najlepiej smakuje na zimno
Wie
o tym dobrze Henryk Kwinto
Okradł
nemezis Kramera Gustawa
Czekała
go kasa, trąbka i sława
Julia Grodzewicz
Zbigniew Cybulski w roli Maćka Chełmickiego w filmie Andrzeja Wajdy "Popiół i diament"
Powojennej polski
bunty antysystemowe
Potrzeba serca i
sztuki zrodziła dzieło filmowe
Okrzyknięty naszym
polskim Jamesem Deanem Zbyszek
Zmarzniętych już walką,
naszych chłopców podpalił kieliszek
Ola Szlasa-Rokicka
Roman Wilhelmi w roli Nikodema Dyzmy w serialu "Kariera Nikodema Dyzmy"
W cwaniactwa nie
buntu symbol wcielony geniusz Wilhelmiego
Kariery szczeble w
marę go wpędziły bogactwa piekielnego
Tak to piął się
prownicjuszek Dyzma na fotel premiera
Panie i Panowie w
ten oto sposób rodzi się kariera
Ola Szlasa-Rokicka
i Maja Urbanowicz
Marek Perepeczko w roli Janosika w serialu "Janosik"
Są
takie role, co naznaczają już do końca aktora
Tak
było z Janosikiem, a on mówił, że dobra to była zmora
I
choć pewnie skrycie marzył dla siebie o czymś więcej
Silnym
rozbójnikiem będąc, wkradł się w niejedno serce
Agata
Strupiechowska
Bogusław Linda jako Witek Długosz w filmie Krzysztofa Kieślowskiego "Przypadek"
Zdążyłem?
Czy nie? Od tego zależy
Z
kim będę pił a z kim się będę mierzył
I
choć ten „przypadek” reżyserował Kieślowski
To
mi się chce gadać z Pasikowskim
Tomasz Klochowicz
Katarzyna Figura jako Mariola Wafelek w filmie Radosława Piwowarskiego "Pociąg do Hollywood"
To
pociąg do niej czy do gwiezdnej stolicy
Sprawia,
że róże są różane, fiołkowe fiołki
Czy
łatwo złamać jej lico anielicy
Jak
tafle wafla gotowe na rozłąki?
Kamila Bartkowiak
środa, 22 czerwca 2016
Co przyda mi się z Ogniska w dorosłym życiu?
Co przyda mi się z Ogniska w dorosłym życiu?
To jedno z pytań w naszej corocznej anonimowej ankiecie na zakończenie roku. Oto wybrane odpowiedzi na trzy pytania i zdjęcia oczywiście z pokazów na uroczystości zakończenia roku.
Jak
zmieniłem/zmieniłam się dzięki Ognisku?
Urosłem. Tak ze trzy metry
Otworzyłam się bardziej na świat, uwrażliwiłam na
sztukę (szczególnie obrazy)
Nie mówię „jakby”
W końcu jestem pewny siebie
Poznałam sens wczesnego wstawania w weekend
Przestałam sama krytykować swoje pomysły
Częściej jestem szczęśliwa
Poznałam przyjaciółki na całe życie
Nie jestem tak zależny od otoczenia
Otworzyły mi się nowe szufladki w głowie
Dzięki odegraniu jakichś scenek często mogę rozładować
sytuację
Widok człowieka stojącego na głowie na patelni już
mnie nie dziwi, a raczej sprawia, że się uśmiecham
Nie boję się wyrażać swojej opinii
Nauczyłam się rozumieć inne punkty widzenia, nawet
jeśli się z nimi nie zgadzam
Zaczęłam dostrzegać piękno w prostych rzeczach
Nabrałam wiary w siebie
Mniej boję się pokazywać to, kim jestem
Nauczyłem się śmiać się z siebie
Pokochałam polską kulturę
Szanowni państwo, Ognisko sprawiło, że etap
zbuntowanego nastolatka przerodził się w kulturalnego dżentelmena
Zrozumiałam, że bycie innym nie znaczy gorszym
Urosłam, urosło też moje serce i miłość do teatru i
sztuki
Czego
nauczyłem/nauczyłam się w Ognisku?
Tego, że lata nie bycia w nim to lata stracone
Że jestem ciekawą osobą
że powinnam poświęcać swoim atutom tyle czasu, ile
poświęcam wadom
Że trzeba wyrażać swoją opinię
Nie poddawać się
Doceniać swoje pomysły
Liczyć. I nauczyłem innych liczyć na mnie
Mówić wolniej i wyraźniej
Pisać lepsze dialogi i scenariusze
Wiązać buty
Postrzegać świat na swój własny i jedyny sposób
Odpowiedzialności
Sposobu myślenia
Odwagi do wyrażania moich uczuć
Znajdowania wyjścia z życiowych labiryntów
Czym jest lombard
Czym się różni lewica od prawicy
Za co kocham Bartka M.
Jak pozbyć się blokad i być śmiesznym
Jak nie wkurzać ludzi wokół siebie
Jak żyć / Jak kochać / Jak poznawać siebie
Nie tylko patrzeć, ale też widzieć
Mieć serce i patrzeć sercem
Doceniać spotkane na drodze kamienie
Łamać wszelkie bariery i utarte schematy
Jak robić duże rzeczy z małych rzeczy
Że trzeba rozmawiać z ludźmi / Jak rozmawiać z ludźmi
Że warto próbować nowych rzeczy
Korzystać z życia
żeby się nie bać
Co
przyda mi się z Ogniska w dorosłym życiu?
Wyobraźnia, szybkie myślenie, publiczne wystąpienia
Wiedza, że nigdy nie można mówić, że czegoś się nie da
To, że łatwo poznaję nowych ludzi
Z Ogniska na pewno przyda mi się „O” i „K”, bo ci
ludzie udowadniają, że jest OK nawet gdy nie jest.
Znajomości, bo znajomości to podstawa! /Kultura i
sztuka / Mądrość
Rozmowy z innymi, udowadnianie że liczy się moje
zdanie
Wypowiedzi/ słownictwo / poczucie humoru / Empatia / Wyrozumiałość
Otwarte oczy na piękno wszystkiego, co nas otacza
Nieskończona kreatywność
Umiejętność cierpliwego szukania rozwiązań
Spontaniczność, pomysłowość, wiarygodność
Brak dyskryminacji innych
Zaangażowanie i wola walki
Otwartość na różne poglądy i że trzeba zawsze myśleć o
innych, gdy podejmujemy jakąś decyzję.
wiara w siebie polegająca na nie poddawaniu się, jak
za pierwszym razem coś nie wyjdzie.
Wspomnienia, gdy kiedyś życie da mi w kość, przypomnę
sobie te szalone chwile
Nie ma mówienia „nie wiem”, trzeba mieć otwartą głowę,
jeśli będę lekarzem – na pewno się przyda
Na każdy problem będę potrafiła znaleźć rozwiązanie
Będę umiała w 5 sekund stać się rurą od odkurzacza
Będę odważniejszy i nie będę miał tremy
Umiejętność odnalezienia w sobie dziecka, nawet gdy
dorosłość mnie przytłacza
Umiejętność zbudowania ściany z krzeseł, a dzięki temu
będę mogła zbudować cały dom
To, że mogę być każdym
niedziela, 19 czerwca 2016
Anna Kozłowska - Nagroda im. Doroty Wolskiej
Dziś po raz 10. przyznajemy Nagrodę im. Doroty Wolskiej.
Najważniejszą w Ognisku. Nie tylko artystyczną, bo przede wszystkim powiązaną z
naszymi ideałami. We współczesnym świecie ideały to często już puste, przeżute
słowa, dowolnie szasta się pamięcią i pomnikami, opluwa autorytety, hejtuje
przejawy zbytniej otwartości, a ufność i zaufanie nie są w cenie. A my na
przekór i pod prąd! Przy takiej okazji chcemy używać wielkich słów, które dla
nas puste nie są i chcemy promować dobro. Bo tak działałaby również Dorota.
https://www.facebook.com/O.T.U.Machulskich/photos/?tab=album&album_id=692488457475758
Dorota była fenomenem wielu talentów. Mistrzynią
improwizacji ze społecznikowskim zacięciem. Fanką Witkacego. Osobą piękną,
mądrą, wyrozumiałą, otwartą, ciepłą, pogodną, troskliwą, uśmiechniętą, twórczą,
wnikliwą. Z ogromną wiarą w drugiego człowieka. Była drogowskazem dla
zagubionych, nieśmiałych, zakompleksionych. Iskrą, która zapalała innych. Pełną
radości życia. Zbyt krótkiego życia niestety. Była niezbędną częścią Ogniska. I
żeby ten dar nie pozostał wyłącznie w pamięci tych, którzy Ją znali, żeby nie
odszedł – ustanowiliśmy nagrodę Jej imienia. I dzięki temu Dorota wciąż z nami
jest! Wciąż jest drogowskazem i symbolizuje to, co w Ognisku najlepsze i
najważniejsze.
Oto lista dotychczasowych nagrodzonych Ogniskowiczów:
2006 - Ewa Wikieł
2007 - Janina Kędziora
2008 - Anna Iżyńska
2009 - Marcin Zbyszyński
2010 - Maria Krasuska
2011 - Natalia Bloch
2012 - Kamila Straszyńska
2013 - Michał Ferenc
2014 - Iga Dzięgielewska i Maja Leszek
2015 - Helena Urbańska
https://www.facebook.com/O.T.U.Machulskich/photos/?tab=album&album_id=427200890671184
Lista imponująca, bo wśród nagrodzonych większość współpracuje
z Ogniskiem. Ewę porwały studia reżyserii w Berlinie, Marcin reżyserię kończy w
warszawskiej Akademii Teatralnej i dzięki temu prowadzi stałe zajęcia w
Ognisku. Marysia ostatnio się u nas pojawiła, bo po powrocie ze Stanów studiuje
produkcję filmową i poszukiwała aktorów do filmu. Natalia i Michał studiują na
wydziałach lalkarskich i przyjeżdżają z nową wiedzą poprowadzić warsztaty na
naszych letnich obozach. Kamila obecnie w Bolonii zalicza ostatnie egzaminy i
również przylatuje na obóz, a na stale współtworzy KAMERTON KULTURY (warto
czytać!). Iga i Maja właśnie otwierają nowy studencki etap w życiu, a o uskrzydlonej
Helenie z pewnością jeszcze usłyszymy, bo jeszcze przed maturą, a już działa pełną
parą! Kto dzisiaj? Z pewnością ktoś, kto ma ogniskowy żar i wiarę, że warto
działać dla innych. Bo doskonale rozumie sens ogniskowego przyrzeczenia, żeby przez
sztukę kształtować siebie i swoje środowisko.
P.S.
2016 - Aleksandra Uma
2017 - Hanna Korewicka
2018 - Kamila Dziorek i Barbara Wrona
2019 - Katarzyna Grzegorzewska
2020 - Aleksandra Roguska i Oliwia Hołozubiec
2021 - Karolina Gosk
2022 - Patrycja Feliszek i Stanisław Malicki
2023 - Karolina Jagielak i Karol Jagielak
2024 - Filip Pardyak
2025 - Lena Wróblewska i Szymon Karbowy
niedziela, 22 maja 2016
Julia Grodzewicz - Zobowiązanie
Zacząć jest zawsze najtrudniej,
ale uznałam, że muszę napisać choć trochę o miejscu, które tak wiele zmieniło w moim życiu. Wszystko
zaczęło się cztery lata temu, kiedy przyszłam na przesłuchanie. Wtedy jeszcze
nie wiedziałam jak bardzo to miejsce i ludzie mnie zmienią. Szczerze przyznam,
że zbytnio nie zależało mi na tym, żeby dostać się do Ogniska. Myślałam, że są
to zwykłe zajęcia teatralne. Dopiero teraz wiem, że Ognisko to jedno z
najwspanialszych rzeczy jakie spotkały mnie w życiu.
Te wszystkie pokazy , święta i przede wszystkim obozy. To
wspomnienia, które zostają na całe życie i jeszcze dłużej. Ogniskowicze starsi,
młodsi, w moim wieku oraz instruktorzy, od których uczę się jak być
człowiekiem, jak być wrażliwym na świat, na sztukę. Uczę się najważniejszych
wartości.
Myślę, że przełomowym momentem w
Ognisku była dla mnie fuksówka. Bo to dzięki temu wspaniałemu dniu, gdy razem z
całą gromadką fuksów przeszliśmy już wszystkie piosenki, scenki i improwizacje,
i gdy nadszedł ten magiczny moment stania w kole przy blasku świec zrozumiałam,
że jestem częścią czegoś wspaniałego, że
gdy dołączę do KMT, dołączę do grona ludzi wyjątkowych. Poczułam się
zobowiązana wobec wszystkich, którzy wpisali się do księgi przede mną, że od tej
pory muszę godnie reprezentować Ognisko. Od tej pory muszę być wrażliwa na
świat i ludzi, muszę poprzez sztukę kształtować siebie i swoje środowisko oraz
dawać przykład tym, którzy będą wpisywać się do księgi za rok, dwa, może za
dziesięć lat. Oraz wszystkim ludziom, których będę spotykać każdego nowego dnia.
sobota, 26 marca 2016
Anna Kozłowska - na Dzień Teatru powrót do źródeł
Osuchów 2004, fot. Adam Biernacki
Kto nauczył mnie teatru? Nieskończona lista nazwisk.
Gdzie? W tylu atrakcyjnych miejscach. Ale przede wszystkim u Machulskich. Tylu
wspaniałych ludzi dołożyło barwne 5 groszy do mojej artystycznej edukacji. W
przededniu Dnia Teatru wracam do źródła. Do budynku na Reja, gdzie wówczas działali
Halina i Jan Machulscy. Tam gdzie w ramach bycia Ogniskowiczem odbywaliśmy dyżury
jako bileterzy. Odziana w brązowy firmowy kubraczek stałam podekscytowana przy
drzwiach do sali widowiskowej i sprawdzałam bilety wchodzącym widzom. Ale
wcześniej witał tychże widzów Jan Machulski. Aktor, często reżyser
przedstawienia, no i dyrektor tamtego teatru. Skoro sam pan Jan Machulski każdemu
z wchodzących do teatru gości osobiście mówił dobry wieczór i każdemu ściskał
rękę na powitanie, to dał mi tym samym do zrozumienia, że to widz jest
najważniejszy w teatrze. Po spektaklu pan Jan wraz z zespołem, już prywatnie,
wchodził ponownie na scenę, żeby z widzami porozmawiać, o tym, co przed chwilą na
tejże scenie się zdarzyło. Te rozmowy, czasami burzliwe, pokazały mi, że
bywają różne racje, różne motywacje, ludzie zachowują się w zadziwiający, pokrętny
sposób i żadna sytuacja nie jest zero-jedynkowa. A życie nie jest czarno-białe.
I żeby nikogo nie skreślać, bo zawsze warto zatrzymać się, próbować zrozumieć,
pomóc. Ale przede wszystkim uświadomiły mi, że w teatrze mówi się o rzeczach
ważnych. I że teatr jest doskonałym miejscem do wymiany poglądów. Potem były ogniskowe
warsztaty, wyjazdy na letnie obozy. I tam również pojawiał się Jan Machulski. Przyglądał
się, doradzał, wspierał. Oglądał nasze pokazy i omawiał. Krytykował i chwalił.
Skoro ten znany aktor poświęcał swój czas dzieciakom, to może nasze artystyczne
działania były jednak w jakiś sposób ważne… I tak poczułam, że nasz głos ze
sceny ma wartość. Duszą Ogniska była Pani Halina, ale obecność Pana Jana miała
niebagatelne znaczenie. Pan Jan również pojawiał się u boku Pani Haliny w
czasie obrzędu KMT czyli Koła Miłośników Teatru. Oboje trzymali linę,
zapraszali do kręgu i swoim przykładem udowadniali, że teatr jest wspólnotą. I
że można przez sztukę wciąż kształtować siebie i swoje środowisko. W ten sposób
uczyłam się teatru, przez codzienne oddychanie. I teatr stał się jak oddech.
Oczywisty i niezbędny. Dziś uczę teatru. Ale jednocześnie wciąż uczę się teatru.
Od Ogniskowiczów na zajęciach i warsztatach. Stawiając pytania i słuchając
odpowiedzi. W czasie ważnych publicznych rozmów po warsztatach, ale i tych
przelotnych gdzieś na schodach lub na korytarzu. I dlatego z uwagą słucham
tego, co Ogniskowicze mówią na filmikach przygotowanych na tegoroczny Dzień
Teatru:
Co jest najważniejsze w teatrze? https://www.youtube.com/watch?v=5leT41J1LAc
Kiedy słyszę teatr… https://www.youtube.com/watch?v=Rhj9j5k5oz4
Dlaczego nie wszyscy chodzą do teatru? https://www.youtube.com/watch?v=jJX0EhbI0WY&feature=youtu.be
Gdyby na świecie nie było teatru? https://www.youtube.com/watch?v=rRdRFf0GSyk
wtorek, 22 marca 2016
Katarzyna Kołodziejczyk - VetAway, czyli weterynaryjna przygoda!
Ognisko, to pod wieloma względami miejsce magiczne. Przede wszystkim,
jest to miejsce spotkania dla ludzi mających różnego rodzaju zainteresowania i
pasje. Wspólnie tworzą oni mieszankę wybuchową, oczywiście w pozytywnym tego
słowa znaczeniu. Nie każdy Ogniskowicz ma w planach bycie aktorem, reżyserem
czy operatorem. Owszem, sporo osób wiąże swoją przyszłość z teatrem lub filmem,
ale nie wszyscy. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ jestem właśnie takim
przypadkiem. Do Ogniska uczęszczałam w latach 2006-2010, początkowo w grupie „Ferdydurke” , następnie „Hamlet” . Dwa razy byłam na obozie w
Jadwisinie, gdzie udało mi się dołączyć do zaszczytnego grona członków KMT. W chwili obecnej mam 23 lata i jestem studentką 4-go roku na….. weterynarii. Pomimo aktorskiego zacięcia, moja miłość do zwierząt i chęć niesienia im pomocy okazały się silniejsze i tak oto już za dwa lata uzyskam tytuł lekarza weterynarii. Czy w związku z tym, cztery lata w Ognisku były stratą czasu? Wręcz przeciwnie! Może mi nie uwierzycie, ale nauczyłam się tam wielu rzeczy, które wykorzystuję na co dzień. Pierwsza i chyba najważniejsza rzecz, to umiejętność słuchania. Zwierzęta nie potrafią powiedzieć nam co je boli, te informacje musimy uzyskać od właściciela. Jest to jeden z najważniejszych elementów, prowadzących do postawienia diagnozy i w efekcie zastosowania odpowiedniego leczenia. Kolejna sprawa, to umiejętność pracy w grupie. Bez współpracy z opiekunem zwierzęcia oraz innymi lekarzami, droga do wyleczenia pacjenta jest dużo bardziej kręta, a nieraz nawet niemożliwa do przejścia. Kreatywność i wyobraźnia to kolejne narzędzia przydatne w tym zawodzie. Często trzeba działać szybko, bez dostępu do odpowiedniego sprzętu, korzystając z tego co jest pod ręką. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie rozwiązania, często ratujące życie, przychodzą wtedy do głowy. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale czas przejść do sedna. Ognisko nauczyło mnie, że warto marzyć i o te marzenia walczyć. Trzeba uparcie dążyć do celu i nie odkładać niczego na potem. Kierując się tym, postanowiłam spełnić swoje marzenie z dzieciństwa. I tak oto, w najbliższe wakacje, wybieram się na miesięczny staż do rezerwatu Shamwari w RPA, gdzie pod okiem najlepszych specjalistów będę zdobywać doświadczenie z zakresu medycyny dzikich zwierząt. Moimi pacjentami będą miedzy innymi lwy, zebry, słonie, nosorożce i wielu innych przedstawicieli afrykańskiej fauny. Skąd w ogóle w mojej głowie taki pomysł? Jako mała dziewczynka uwielbiałam wszystkie filmy i programy o zwierzętach. Obiecałam sobie, że kiedyś będę podróżować i leczyć zwierzęta z całego świata. Szczególną miłością zapałałam do Afryki. Napisałam maila do interesującego mnie rezerwatu i po wymianie kilku wiadomości zostałam przyjęta na staż! Stwierdziłam, że skoro już przejadę taki szmat drogi, to warto przy okazji zrobić coś dobrego, coś, co będę mogła kontynuować po powrocie. Zdecydowałam, że będąc na miejscu zwrócę uwagę na problem, jakim jest kłusownictwo. Na własne oczy zobaczę, jak wygląda walka z ludźmi, którzy dla zysku zabijają bezbronne zwierzęta. Po powrocie podzielę się zdobytą wiedzą i pokażę Wam, jak wszyscy możemy z tym walczyć. Bo to od nas zależy, czy nasze dzieci będą znały nosorożce i słonie tylko z obrazków i filmów.
Przygotowania do mojego wyjazdu ruszyły już pełną parą i
niestety zaczęły się schody…. Moja wyprawa wiąże się z dużymi kosztami.
Oczywiście odkładam od dawna, ale mimo wszystko bez wsparcia nie uda mi się
wyjechać. Dlatego właśnie prowadzę zbiórkę na portalu crowdfundingowym. Każdemu
wspierającemu nie pozostanę dłużna i mam do zaoferowania różne nagrody i
upominki. Zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie, każda, nawet
najmniejsza wpłata, przybliża mnie do spełnienia marzenia o leczeniu dzikich
zwierząt. Pomóżcie mi w osiągnięciu celu i pokazaniu, że nie ma rzeczy
niemożliwych!
Jadwisin 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)












