czwartek, 22 stycznia 2026

Babcia i dziadek


Lubimy pisać! Na warsztatach literackich pod opieką Anny Kozłowskiej stworzyliśmy portrety naszych babć i dziadków. Zatrzymajcie się na chwilę. Przeczytajcie.


Lena Wróblewska:

Babcia Marysia ma zabiegane ręce i konturowe oczy. Pachnie poskładaną zawieruchą. Na lichych włosach zapina grubą klamrę. Wychodząc za próg, sprawdza licznik kroków. Mam po niej drugie imię.

 

Szymon Karbowy:

Moja babcia była okrągła i otulająca. Pachniała mieszaniną kadzidła z resztką dostojnych nauczycielskich perfum. Na nosie, para porysowanych, grubaśnych szkieł, których wymiany od zawsze sobie odmawiała. Do pokoju wchodziła przechylając się to w lewo, to w prawo, balansując na granicy upadku. Nic jej w życiu nie położyło.

 

Antonina Niedziałkowska:

Babcia Mysia przypomina przekwitłą różę. Jej zadbane, jasne dłonie poplamione są starością. Pachną kwiatami, gliną i pracą. Znają i pamiętają każdy materiał, którego dotknęły. Drogą głowę ozdabia odmechacony beret, czerwony Nigdy nie wyszłaby z domu w dresie. Na powitanie całuje mnie w policzek, dłońmi przeprasowuje moją koszulę a potem zaprasza mnie na herbatę. Ona mówi, a ja słucham.

 

Róża Dworak:

Moja babcia była energiczna i pokazowa. Pachniała farbą do włosów i kościelną ciszą. Błyszczała oczami, na których nosiła niebieski cień. Rozmawiając, z miłości przeobrażała się w dziecko. Jednak to kłótnia zdawała się budzić ją do życia.

 

Julia Dąbrowska:

Potężny, ale łagodny. Pachniał wodą kolońską i skórzanym płaszczem. Nosił zadziorny kaszkiet i torbę pełną kanapek babci. Uwielbiał łapać mnie za ucho, żebym się zdenerwowała. Jego dłonie potrafiły naprawić wszystko.

 

Ida Romaszkan:

Moja babcia jest pomocna i serdeczna. Jej zapach przywodzi na myśl dom rodzinny i ciepłe naleśniki z dżemem jabłkowym. Zazwyczaj ma na sobie swój znoszony wełniany sweter, który cerowała już więcej razy niż mogę zliczyć. Telewizor w jej domu jest zawsze włączony nie po to by pokazywać wiadomości, ale żeby zagłuszyć ciszę zalegającą w każdym kąciku jej mieszkania. Babciu, chciałabym abyś została z nami na zawsze.

 

Kajetan Fabisiak:

Dziadek Maciek wygląda ani sensownie, ani odpowiedzialnie. Pachnie więc papierosowym rajem. Nasi białe koszule, by móc je widocznie ubrudzić. Wchodząc do Garażu, od razu kieruje się do kuchni. Odebraliśmy obiad i wyszliśmy. (PS. dziadek mieszka w domu, który składa się w dużej mierze z garażu, kuchni i jadalni, dlatego tak ten dom nazywamy Garażem.)

 

Łucja Herda:

Babcia była ułożona i z pozoru surowa. Pachniała lakierem do włosów lub gotowanym obiadem. Po powrocie zmieniała ubranie na „domowe”. Nieustannie narzekała na bałagan w naszym mieszkaniu. Chciała dla nas jak najlepiej.

 

Sonia Wagner:

Jest uparcie zdystansowana Pachniała borówkami kupionymi specjalnie dla jednej jedynej wnuczki. Nosiła starannie dopięte palto i beżowy beret, wyciągnięte w pośpiechu z zagraconej szafy. Wychodząc z domu szeptała „Gdzie są klucze?” Nie rozmawiamy od lat.

 

Konstanty Stępniewski:

Moja babcia- przerdzewiała i ścisła. Pachniała majem swojego ogrodu. Na polikach zawsze miała ślad nierozmytej szminki. Potykając się, z tarasu biegła na ziemię; uczulona na ciepło, sama nim zarażając.